sobota, 23 maja 2009

dzisiaj na różowo, czyli osoby wrażliwe proszę o zamknięcie oczu...

Stało się... Dopadło i mnie... Kopertówkowa epidemia zbiera swoje żniwo... Długo się opierałam, wyrzucałam je ze swojej głowy, ale one wracały, kusiły i nęciły... w końcu nie wytrzymałam i poczyniłam jedną, jedyną. Powstała sierotka na potrzeby ekspresowego wyzwania na forum scrappassion. Temat: różowa delikatność. Nie ukrywam, że odczuwałam dziką radość rwąc materiał na kwiatki :D
Według tutoriala Anne Bodil







Druga kartka nosi znamię mojej obsesji żyrandolowej ;) Tym razem wersja "ugrzeczniona" (bo różowa :P )





Trzecia to kartka miła i grzeczna :P To znaczy taka się wydawała, dopóki nie zamordowałam mojego ukochanego dziurkacza wycinając elementy do niej, chlip, chlip...









Na dzisiaj już koniec, spodziewajcie się dłuższej przerwy, bo Kobens ma egzamin na prawko :D :D :D Drżyjcie irlandcy użydkownicy dróg!!! Jeszcze się nie zaczęłam uczyć, a 8 czerwca zbliża się nieubłaganie , więc proszę o wyrozumiałość i dziękuję za odwiedziny, kimkolwiek jesteś :)

wtorek, 19 maja 2009

żyrandolowo i starociowo, czyli tak jak lubię :)

Odkąd zobaczyłam ten stempel u Scrapperlicious wiedziałam, że MUSZĘ GO MIEĆ!!! Wypatrzony w craft4you, taki mały, niepozorny, a jednak cuuudowny i najukochańszy (nie tylko ze względu na cenę :P ), cierpliwie czekał w pudełku na swoją kolej, a mi w główce telepały się pomysły na kartki z jego udziałem... i oto one, narazie dwie, choć powstało więcej, ale o nich ciiii...

Pierwsza powstała daaawno temu, tuż po zakupie stempelka, aby wypróbować efekt "przestrzennego stemplowania" (koszmarne tłumaczenie, ale to moja robocza nazwa tej techniki i już się do niej przyzwyczaiłam ;) ) pokazany przez Scrapperlicious tu Wstyd się przyznać, ale w popiechu maźnełam białym żelopisem nie tę stronę żyrandola co trzeba...

(przepraszam za zdjęcia, antytalent fotograficzny jest ze mnie, czas się z tym pogodzić...)



Druga na wyzwanie w Art-piaskownicy Anai wybrała tak cudne kolory, że nie mogłam się oprzeć.
Dwie warstwy papieru, kalka, serwetka papierowe (a w zasadzie jej strzępy), trzy koraliki, trzy kwiatki prima, trzy ćwieki, trzy kawałki dratwy, w tym jeden potraktowany pomarańczowym tuszem, kawałek starej książki, kawałek koronki popaćkanej tuszem, dwa kwiatki wycięte i potuszowane własnoręcznie (wszędzie je wpycham, wieeem), distressy, czarny puder do embossingu, biały żelopis... i jest:







Na koniec coś z zupełnie innej beczki ;) Zrobiona w ekspresowym tempie pierwsza w życiu kartka komunijna. Dla chrześniaka mojej siostry. Miało być minimalistycznie. I jest. Chyba nawet za bardzo...
Wszystkich zatroskanych uspokajam, że literka "a" została poprawiona na "ą". Zdjęcia robione w pośpiechu tuż przed wyjazdem wręczającej na lotnisko (szczęściara już jest w PL :)



Zdecydowanie wolę moje poszarpania, ale czasami trzeba się powięcić ;)
Dziękuję za odwiedziny, kimkolwiek jesteś :)

wtorek, 12 maja 2009

piaskownicowo i Scrapperliciousowo ;)

Dzisiaj poczyniona na szybko kartelucha na wyzwanie w Art-piaskownicy :) Ponieważ liftowanie mojej ulubionej Scrapperlicious to sama przyjemność, papiery i tusze furczały nade mną i zgrzytały pod moimi łapkami :)
Nie chciałam, żeby moje COŚ wygladało jak dokładna kopia, więc zamieniłam małego motyla na dużą wróżkę, napis nie ma ramki i zmienił kształt... Poza tym do tej pory nie umiem domyć paluchów, a szycie ręczne uprawiałam pierwszy raz od podstawówki...











Koniec gadania na dziś :)
Dobranoc, kimkolwiek jesteś...

sobota, 2 maja 2009

zaległości :)

Ufff... Trochę Was zaniedbałam... Przepraszam i obiecuję poprawę :*
Ostatnio pełniłam rolę przewodnika po moim miasteczku. Rodzinka nas odwiedziła i zapragnęła pozwiedzać :) W końcu mieszkam w jednym z piękniejszych miast (yyyy, raczej miasteczek) Irlandii. Z racji nawiedzin wszystkie przydasie wylądowały w pudłach i przez chwilę stół kuchenny, znowu zaczął pełnić swoją normalną funkcję (widok miny współmieszkańców na porządek w kuchni- bezcenny).
Nie zrobiłam nowych zdjęć kartek, więc z obowiązku tylko pokazuję te stare i nieładne.
Pierwsza na limonkowy konkurs Żabci z forum Scrappasion



Druga zaległa kartelucha powstała na wyzwanie w art-piaskownicy. Jak zwylke odkładałam zrobienie jej do ostatniej chwili. I zdążyłam!! Zapomniałam tylko o różnicy czasu...

niedziela, 26 kwietnia 2009

znowu piaskownicowo :)

Zauważyłam, że o wiele lepiej robi mi się kartki, jeżeli mam jakieś "dane" :)
Zestaw kolorów, mapkę itd. Dlatego tak lubię wyzwania.

Dzisiaj dwie kartki. Pierwsza zrobiona była na początku kwietnia.
To kolory zaproponowane przez Mamutę w Art-Piaskownicy:

A że ja sieroctwo jestem i to ślepe, to z rozpędu żółty zamieniłam na jasnozielony, nie pytajcie jakim cudem.
Dodam tylko, że ta kartka powstała po sówkowej na wyzwanie przedsówkowe :)
Wszyscy zrozumieli? Tak myślałam...






Druga kartka też do piaskownicy. Znowu troszkę namieszałam, ale akurat ten obrazek świetnie mi pasował, aby oddać "niebiański klimat". Dlatego wkradło się trochę brązów do kolorów zaproponowanych przez Annę-Marię.





Oczywiście mój aparat znowu się obraził. Kolory na drugim zdjęciu są bardziej intensywne niż w rzeczywistości. Kartelucha jest pastelowa! A na dodatek fotograf ze mnie kiepski, więc nie widać, że cała jest delikatnie wysmarowana złotym tuszem. Nawet ćwieki nim maźnęłam (czego efektem miał być lekko sfatygowany wygląd, co nie do końca się udało, ale i tak jestem z nich zadowolona).

Kilka szczególików









Dziękuję za odwiedziny, kimkolwiek jesteś...

sobota, 25 kwietnia 2009

zaczynamy (podejście nr 2)

No to zaczynamy :)
Ten blog będzie w większości poświęcony mojemu uzależnieniu.
Od papieru, nożyczek i wszystkiego, co może się okazać przydatne przy robieniu kartek, scrapów, pudełek itd...
Czasami ujawni się mój drugi nałóg i będziecie zmuszeni do czytania o moim kochanym synku, ale obiecuję, ze postaram się nad tym panować.
Teraz czas na wyjaśnienie skąd się wzięła moja miłość do kartek (bo tego, skąd się biorą dzieci chyba nie muszę wyjaśniać...)
To wszystko przez Dośkę!!!
To jej wina!
Zaraziła mnie bakcylem.
A ja jestem jej za to baardzo wdzięczna :*
Na moje szczęście (a na nieszczęście dla mojego portfela) mamy w miescie taki mały sklepik, w którym kupiłam jej kilka  przydasiów. A potem sobie jeszcze kilka, bo akurat przecena była...
i tak się zaczeło. I wciągnęło i uzależniło.

Dwie pierwsze kartki zrobiłam w styczniu i oczywiście ich nie dokończyłam...
Leżą takie biedne i czekają...

(przepraszam, za jakość zdjęć, jeszcze nie poskromiłam aparatu)





Jeśli spodziewaliście się czegoś innego to przepraszam. Wiem, że żadne z nich piękności, ale mam do nich sentyment... Papier, nożyczki, klej (i to nie magic!)
i torebki pysznego Earl Greya :)


Teraz coś z nowszych wytwtorów- moja sowia kartka na wyzwanie
w art-piaskownicy



W piaskownicy kolejne wyzwania, więc zapowiada się ciekawy weekend ;)

I znowu się zasiedziałam.
Do jutra, kimkolwiek jesteś...

piątek, 24 kwietnia 2009

zaczynamy...

Naprawdę miałam coś dłuższego napisać, wieem, że obiecałam, ale już późno, pora spać, więc dobranoc, kimkolwiek jesteś... 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...